Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

The Soundrops - pastoral rock band

AKTUALNOŚCI

2014-04-11    Twenty

nasz 20-ty album autorski czy coś tam:

Twenty

no to chyba brawo

miłego słuchania!

love, ger

2013-09-25    Bandcamp Soundrops

heavenlo,

w dziwatrznym roku 2013 nie będzie nowego albumu Soundrops, ale za to zebraliśmy cały nasz autorski back kitchen catalogue (20 albów i 4 epki), w nowym przyjaznym miejscu w sieci, gdzie można go łatwo i przejrzyście obejrzeć i zjeść:

zapraszamy!

laugh,
gero
 

2012-11-29    Podróż na Wschód


z wielką radością spieszę się jak zegar donieść, że utwór Towards the East znalazł się na zaszczytnym ostatnim miejscu tracklisty właśnie wydanej płyty zespołu Armia Podróż na Wschód

cieszę się tym bardziej, że coś co zapowiadało się w moich wyobrażeniach jako jedynie koneserski dodatek do filmu, zaatakowało mnie ostatecznie jako spójne i poruszające, pełnoprawne dzieło w tajemny sposób łączące przeszłość z teraźniejszością i bujne czerwcowe zielenie z widokiem na Niebo

wielkie dzięki, Tom
ger

2012-08-31    Sierpień zostaje z nami

no i jest nowy album autorski!

w odróżnieniu od poprzedniego, który był w moim niemaniu dość średni, ten się z kolei dość chyba udał, oczywiście w odpowiednich soundropsowych domowych proporcjach

udział wzięła cała trójka i tym razem wyjątkowo dużo jest na płycie (tzn. w didrzital fajlu) Pawła, autora lub współ aż czterech utworów

proszę się częstować, lub jedynie rzadkować:


last.fm

tweet my song


2011-10-25    HALF is BACKF!

heavenlo,

nie jest wielką tajemnicą, że dyskografia Soundrops ma nieco płynny charakter, to znaczy od czasu do czasu udaje nam się nagrać lepszą wersję i szybko podmieniamy

tym razem po raz pierwszy i ostatni robimy to oficjalnie, z naszą pierwszą produkcją kuchenną, która aż prosiła się o re-emisję

obytrzej Soundropsi uczestniczyli w sesj(ach!) i oto co wy-komp-inowali:

nowe HALF na laście

endżoj it lub nie, w każdym razie się kłaniamy

przy okazji zapraszamy na rozkwitający portal bandcamp, na którym można odsłuchać nasze utwory w bezstratnym formacie

Soundrops Bandcamp

i jeszcze nasz kanał na U2bie: TV LORIEN

ukłony,
gero


2011-07-02    nowy album!

krótko oczekiwane nowe Soundrops pojawiło się właśnie na horyzoncie zdarzeń!

płyta (tzn. uszywiście digital file) nazywa się Helpers i jest raczej średnia, hehe

to znaczy, po prostu następny, środkowy album Soundrops, średniego wzrostu

ale posłuchajcie sami:

last.fm

wp.pl

podziękowania i pozdrowienia: Paulina (okładka!), Witt, The Round Triangle, Fengari, Ex-girlfriends, Ex-friends, Ex-enemies, chronione rośliny, wzgórza i lasy, Moody Blues, Haydn, Beatles

STOP WORRYING! HELP IS ON YOUR WAY!

2011-03-29    KOMP I LACJE


Wychodząc na sprzeciw za potrzebą Waniom, jesteśmy w trakcie rozdawania płytek o charakterze kompilacyjnym. O Ty, który trzytasz te słowa, może właśnie takąś dostał, a jeśli nie (oh no!) może o takiej marzysz. W każdym bolesnym razie – kilka słów, co jest z czego:

Zaczołem od

PROMO SAPIENS***
Płytka stanowi raczej rozkosznie niezorganizowan zbiór ostatnich poprawek (jak wiadomo regularne albumy Soundrops mogą zmienić kształt w każdej chwili, bieg zdałnołdować wersję obecną!), wymożono na mnie żebym chociaż zachowywał wavy. No to proszę:

1. I Don’t Remember (napisany 1989-1996) z albumu ‘Night’
2. Toss Me (94-96) z ‘Future Perfect in the Past’
3. Flodigarry (2009) z ‘Friends’
4. The Wolfish Summer (94) z ‘Future Perfect in the Past’
5. Sunset On Your Window Glass (94-97) z ‘Night-Errant’
6. Just For Your Smile (94) z ‘Future Perfect in the Past’
7. To My Great (97) z ‘Night’
8. Stay Beside (90-92) z ‘Half’
9. Today (92) z ‘Future Perfect in the Past’
10. The Selfsame Chords (94) z ‘Night-Errant’ (wersja utworu For the Time Being z pierwotnym tekstem)
11. The Hermit’s Song (93-2000) z ‘Interim’
12. The River Bank (2003) z ‘Downhill Uphill’
13. Seems (94-97) z ‘Night’
14. Iwood (97) z ‘Night’
15. Mount Sharp (2001) z ‘Weathertop’
16. Grammar Song (2003) z ‘Downhill Uphill’
17. The Choice (93-96) z ‘Future Perfect in the Past’
18. Beyond What Was (Nenya Is Fading) (2008) z ‘On’
19. Overthere (2003) z ‘Downhill Uphill’


The BEST of TRAINY DAYS****
Ten album brzmi najgorzej z trójki ponieważ stanowi zbiór mp3jek przerobionych na wavy, bardzo lo-fi, baldzo ro-fi, ale nieoczekiwanie spójny (jak na kompilację) – stanowi coś w rodzaju antologii soundropsowych piosenek podróżnych

1. The Train Away (2010) z ‘Good Reinerz’
2. The Hills (2010) z ‘Good Reinerz’
3. December (2008) z ‘On’
4. Train Train (2010) z ‘Good Reinerz’
5. The Park (2010) z ‘Good Reinerz’
6. Up (2010) z ‘Good reinerz’
7. The House Afar (2010) z ‘Good Reinerz’
8. The Valley of Oblivion (1992) z ‘Half’
9. The Remnants (2010) z ‘Good Reinerz’
10. The City Callback (2010) z ‘Good Reinerz’
11. Forbidden (2009) z ‘Friends’
12. The Half of Way (1993) z “Half
13. Victory (2006) z ‘A Bottle of Oil’
14. Stare Bojanowo (Nowe Bojastaro) z ‘Friends’
15. Railman (2002) z ‘Weathertop’
16. The Train Home (2010) z ‘Good Reinerz’
17. Drops (2002) z ‘Weathertop’


TRAVELLLING ETERNITY ROAD****
Temu albumu najbliżej do bestofu. Tytuł jest ukłonem w stronę The Moody Blues (co za album, ppaństwa!) ale też zaprzyjaźnionego z Lostchordem forum Traveling Eternity Road. Z uwagi na wielość nowych wersji ma swoją reprezentację na laście:

click

1. Lantern Waste/Autumn Way (2001) z ‘From Time to Time’
2. An Oak Girl (2000) z ‘Interim’
3. Love Comes to Train (2006) z ‘A Bottle of Oil’
4. Morn of Plenty (2002) z ‘Weathertop’
5. A Broken Line (1993) z “Half’
6. After the End (1995) z ‘Outward’
7. Weak and Precious (1996) z ‘Outward’
8. Song for the Her (1993) z ‘Half’
9. The Wounded Roe (1992-2002) z ‘Weathertop’
10. I Am Off (1998) z ‘Interim’
11. The Way Will Find You Love (1997) z ‘Night’
12. Song for John (1992-2001) z ‘From Time to Time’
13. Zeel (2008) z ‘On’
14. Glory (Za Bramką) (2008) z ‘On’
15. The Eye (1995-96) z ‘Night’
16. TV Lórien (2003) z ‘Downhill Uphill’
17. Monk (2003) z “Downhill Uphill’
18. Pastures Green (2009) z ‘Friends’
19. Towards (1998) z ‘Interim’


Płytki rozdajemy tylko osobiście, można pytać przy okazji koncertów.

Na okładkach zabrakło miejsca na podziękowania:

+
Paulina, mgeming, Joasia & Zosia, Rodzice
Malwina
Kropla, Księżna & Baronowa, Tonowa Kobieta, Mubuka
Tom & Natalia,
Rafał Giec
Błażej & I/6
Genki & CJO KONTAKT
Adam Lorenc, Wiolonczela & Trąpka
Wit, Fengari, Maua Uonka i inni z Ultima Thule
Kajo
Rainbow Glo i inni z Traveling Eternity Road
Agata & Arek i Dziesiątka
Armia, Budzy solo, Łukasz & ekipa ‘Podróży na Wschód’
Anna & Bart & Magda Koper
The Moody Blues, Blossom Toes, Anthony Phillips, Roy Wood, Syd, Nick Drake, The Hollies, The Beatles, Blur, Stare Dobre Małżeństwo, Beirut, Eddie Vedder, Skaldowie
Pies & Wonsz
Poirot, Gary Sinise, Radagast, Meneka-szecha i Osedżowie, Oracabessa, Peter Petigrju, Pipin, Nibek & Robek & Fantek, Tsubasa, dr Nilerud, Chandler Bing, Charles Ingalls, Feliks Wypiór & Grom
Duszniki Zdrój & Ziemia Kłodzka, Schwarzwald, Swarzędz, Gazala, most kolejowy nad Wartą & Poznań, Odolanów, Krasne Potockie, Warszawa, Kraków


I ostatnia rzecz: ZAPRASZAMY NA FORUM SOUNDROPS:

The Valley of Oblivion (officjalne forum Soundrops)

love,
gero


2010-09-01    riches more than these

Niezrażony (ani nawet niezramęża) naszym najnowszym wydawnictwem przygotowałem – na życzenie – kilkanaście opracowań piosenek mojego ulubionego zespołu, które można odsłuchać

tutaj

W sumie nie wiem czy to im zawdzięczam najwięcej. Na początku byli oczywiście Beatlesi, których słuchałem do szaleństwa z magnetofonu szpulowego ZK 140 taty – niepostrzeżenie te harmonie weszły mi w krew. I potem odkryłem, w środku lata i bezczasu, ten zespół, który był po prostu najbliżej nieba.

Ale to nie jest tak, że to ich styl chciałem przechwycić – w sumie dopiero na naszym ostatnim albumie, przez te sample mellotronowe, wyraźniej słychać pokrewieństwo. A TO zadecydowało się piętro niżej, czy nie w roku 1989, gdy mój przyjaciel Mar puścił mi jako ciekawostkę utwór One Of These Days, bo tak się złożyło, że był użyty w czołówce „Teleskopu”. Potem na chwilę zabrzmiała piosenka A Pillow Of Winds, którą on zbył, ale ja od tamtej chwili trochę wiedziałem, że to jest właśnie taka muzyka jaką ja mam w środku. Dwadzieścia lat później odkryłem w magazynie MOJO, że takie piosenki jak te z More i im podobne są określane nazwą p a s t o r a l. Pastoral rock. The Soundrops nigdy nie grali folku tylko rock z pastwisk. Mogę pokazać na mapie z których.

Oczywiście później byli jeszcze inni niemali, ale czy tak łatwo pokazać ich w naszych dźwiękach to ja nie wiem. Chyba jest raczej tak, że to ja odnajdywałem siebie w ich dźwiękach. I później w tekstach – dopiero teraz widzę, w gąszczu własnej mitologii, jak trudno jest napisać taki uniwersalny tekst jak te najlepsze Haywarda.

Muszę wyliczyć. Roy Wood i Syd Barrett – z talentem spływającym im na pióra jak olej z nieba. Schludne harmonie Hollies, Searchers i ELO, każda o innym smaku i z każdego z tych przepisów zdarzało mi się korzystać. Melizmaty Morrisona. Przestrzenie Radiohead (ale tego ze stron B singli). Może Simon i Garfunkel i Yes z nieoczywistymi rozwiązaniami harmonicznymi. Szczerość Lennona. No i oczywiście Budzy – nie dość, że niedościgły wzór w przekształcaniu szczegółów i wspomnień w „realizm magiczny”, to jeszcze przecież uświadomił mi, zważającemu jedynie na melodię i harmonię, że ważny jest SOUND i że dobrze by było gdyby instrumenty jednak stroiły. Ale gdy przyjdzie co do czego, wszystko można i tak sprowadzić do pastoralnego Floyd z beatlesowskimi harmoniami.

To jednak tylko powierzchowność stylu, a od tego zespołu przejąłem – nieświadomie – całą filozofię grania. Najważniejsza jest muzyka, ale nie sama w sobie (ha!). W graniu liczą się tylko emocje, ale żeby je wywołać trzeba wiedzieć jak grać i jak to wyprodukować (dopiero teraz widzę jak wiele zdziałał Tony Clarke!). Można pisać o bólu, ale nie wolno nie zostawić nadziei (choćby w samej muzyce). No i najważniejsze – grać tak, żeby usunąć siebie z pola widzenia i nie zasłaniać widoku. Tutaj mi do nich najdalej – najlepsze ich dzieła są najbardziej pokorne a tego mi brakuje.

love,
gero


so this is The Moody Blues (jak na zdjęciu w Magazynie Muzycznym z 1990):

2010-08-03    GOOD REINERZ już!

Heavenlo,

Dzisiaj przechodzi do sieci i historii nasza nowa płyta Good Reinerz’, w całości poświęcona Dusznikom Zdrój i Okolicom i Ucholicom, ale – jak pisałem wcześniej – bez przesady, chciałem żeby mogła być o jakimkolwiek wyjeździe w góry, tak żeby nawet Pippin się mógł przysłuchać. Odnośnicki do tamtejszych nazw owszem są, ale trzeba się raczej do nich dokopać... A utwór flagowy utwór Kudowa Stone i tak nie zdołał się zrobić i przechodzi może na stępną płytę (‘Helpers’?)

Na album weszło 14 numerów i właściwie każdy jest mi drogi, może z wyjątkiem dwóch lżejszych kawałków (The Spa i The City Callback), które musiały się znaleźć dla lepszego kurde balansu z tymi stojącymi w miejscu. Nowością są sample mellotronu (hurra!), które znalazłem za darmo w sieci i które wepchnąłem gdzie się tylko da, jako że ten instrument zawsze (zwłaszcza na płytach The Moody Blues) przenosił mnie do rzędów świerków na Wzgórzach Bystrzyckich. Na płycie Good Reinerz jest on także symbolem łaski Bożej pojawiającej się Z. Nienacka!


link do strony albumu na wp.pl, gdzie można go przesłuchać lub ściągnąć

link do strony albumu na last.fm

Do zobaczenia na Drodze Zbłąkanych Wędrowców a może i zejdziemy z żółtego szlaku na wysokości Huty i przywitamy się ze Strażnikiem Wieczności?

love,
gero

2010-07-06    Soundrops w akacji

Właśnie wróciłem z wypadu do Ziemi Kłodzkiej, gdzie zbierałem pomysły na nowy album Soundrops pod roboczogodzinnym tytułem Good Reinerz (-> stara nazwa Dusznik Zdroju). Kręciliśmy z Pauliną „teledysk” do jednego starego numeru, ale przywiozłem też kilka nowych tekstów i kilka dalszych tytułów (a wiadomo, że jak już jest tytuł to piosenka sama pójdzie (ale gdzie, kto wie? Drobinka? [ja? ja nie wiem... Bliźniako? [ćśś, wiadomo że w góry serca, niech zwycięża... - ]]) DOŚĆ IT! Bezpośrednie odnośniki do miejsc zapowiadają się tylko w jednym numerze, śmiechowatym Kudowa Stone, więc to po prostu być płyta o wyjeździe w any góry. )Czym ich zjedna(.

Ziemia Kłodzka jest jednak dla mnie extremely ważna per sobie. Jeździliśmy tam nagminnie z Rodzicami i małą Morelką w latach osiemdziesiątych (brat naszej mamy pracował jako lekarz w Sanatorium Kolejowym – istne błogosławieństwo!). Stąd te wszystkie pobłyski raju i wszelakie świetlistości związane z jednością, bezczasem, pastwiskami i – przede wszystkim – oddaleniem od września i szkoły. Sam jestem zaskoczony tym co z tego narosło, bo przecież to nie było takie wszystko proste. Wakacje tam oznaczały dla mnie post od muzyki, a do tego przecież bywało nudno na tych cholernych łąkach. I jeszcze odkrywane przez lata ciemne strony relacji ludzkich. No i przecież to była – wprawdzie dogorywająca ale wciąż głęboka – komuna! Choć przy całym moim na nią splunięciu muszę przyznać jedno – komuna nie wtrącała się w krajobraz.

Po raz pierwszy wróciłem tam z większymi oczami w 1997, potem w 2000. Wtedy jeszcze wszystko było jak dawniej, tylko jakaś Żabka na Rynku no i zniknął sklep z ogromnymi bułkami pani Woś. Łatwo było zatem dodać nowe rozdziały do tamtych zachwyceń. Potem Morella łapaa się za głowę widząc jak wracam ze szkoły (tzn. z pracy) i rozkładam mapę na długie minuty. Ale te nazwy podpowiadały mi zawrotne obrazy. (Jak tu zresztą nie napisać piosenki o Drodze Zbłąkanych Wędrowców?) Od 2003 udało się przemierzyć większość szlaków i zaprosić w tamte strony dużo osób – niektóre wzdrygały ramionami, no bo rzeczywiście: w jakimś sensie NIC TAM NIE MA! Ale byli i tacy, którzy odkryli nieco tych podstrumieni, szczególnie podczas wypadów okołoForumowych (z Bogusem w 2004, z Bartem w 2006, z Crazy’m w 2007 i z Witkiem w 2007). W międzyczasie i do Ziemi Kłodzkiej dotarła nowoczesność i Uńja... Trudno się na to zżymać, ale moja kraina powoli odchodzi... I o tym też będzie na nowej płycie... nie wspominając już o pewnej zabawnej kwestii: jeśli te wszystkie świerki dookoła są drugorzędowe, to czy te lasy są jeszcze stworzeniem Bożym? Ha!

W PKS-ie z powrotem nieoczekiwanie zapukał do głowy nowy tekst, któremu dałem tytuł Path, jeden z takich po których zostaje wrażenie przekroczenia poziomu i wielka wdzięczność. Od razu umościł się koło tych przeze mnie kultowych: The First Day of Spring, Railman czy Overthere. Znowu się udało! Znowu cały dzień dobry! Mam nadzieję, że przyjdzie do niego niezła melodia.

Wszystkim życzę inspirujących i ożywczych wakacji!
love,
gero
 

2010-04-13    Heavenlo!

Witam na naszej nowej stronie.

Jak wszystko w moim życiu, jest ona niezasłużonym prezentem. Wielkie podziękowania dla Fengari! Wszystko jest darem: gdyby nie Lawdżoj i forum Armii - nikt by o nas nie usłyszał. Gdyby nie Przyjaciele z Mauej Uonki - nie byłoby pierwszej płyty. Gdyby nie Tom i Natalia - nie byłoby żadnej następnej. Gdyby nie Piotrek B. - nie byłoby ich w necie. Lista wdzięczności nigdy się nie domnknie - Ojo, antiwitek, Paulina, Blacyg, Xeś... to tylko jej początek.

Jak wspomniało bio, założyliśmy się ze sobą, nieważnie, w 1999, kiedy to na rzecz nieznacznego koncertu w Kaplicy u Pana Boga za Piecem (pętasz, Paf?) trzeba było ustalić skład i przyjąć jakąś nazwę. Wzięłem ją z Doliny Issy (pamiętasz, Mor?) i potem było już pod górkę: xeś tracks & mrok and troll.

Gdybym miał znaleźć jedno słowo, które miałoby oplótłść te wszystkie trzysta utwów czy co, byłaby nim kto zgadnie nadzieja. Nie zawsze rozumiem co się dzieje, ale na szczęście się ze mną nie rozstaje, nawet na widok rozbitego Samolotu.

Ostatnio nagrywaliśmy nowe angloakustyczne wersje armijnych hitów. Mam nadzieję że to nie zatoczenie koła (od tego wszak zaczynaliśmy podbój stadionóch) tylko tygrys przyczajony do następnej wirtualnej płyty autorskiej. Ostatnia była o Friends, ta być może być o milczących Helpers dookoła, dzięki którym chce się żyć.

Może posłuchasz.

love,
gero
 

Odwiedzin: 85243